Sama metoda jest
niezwykle prosta i łatwa do stosowania. Jednak życie ma
tyle różnych oblicz, że czasami trudno nam zastosować ją
w najbardziej skuteczny sposób. Na początku często
czujemy jedynie więcej spokoju i jesteśmy bardziej
zrelaksowani.
Dobrym sposobem
jest zapisywanie sobie codziennie, co osiągnęliśmy
dzięki metodzie. Na początku są to proste rzeczy:
"czułem/am się spokojniejszy", "nie zdenerwowałem/am się
na dziecko i nie skrzyczałem/am jej/jego", "bezproblemowo znalazłem/am
miejsce do parkowania".
Dla mnie jedną z
istotnych rzeczy była zmiana sytuacji finansowej. Byłam
wtedy w opałach ze względu na kosztowną i nagłą chorobę
członka rodziny.
Jak się
poprawiła moja sytuacja?
Nie, nie zarobiłam więcej. I nie, nie zaczęłam oszczędzać.
Nie, nie zarobiłam więcej. I nie, nie zaczęłam oszczędzać.
Ku mojemu
zdziwieniu okazało się, że ów "ciut" więcej spokoju,
kiedy myślałam o wydatkach doprowadziło do sytuacji, w
której moje dochody starczały. A kiedy nie starczały,
zawsze znalazł się ktoś chętny pomóc. W trudnych
chwilach przyjaciele i znajomi wspierali nas w każdy
możliwy sposób. Pozytywnie rozpatrywane były również
wnioski o dofinansowanie, mimo tego, że kiedy je
składałam ostrzegano mnie, iż szanse na otrzymanie
dofinansowania są bardzo niewielkie. Mimo to, wszystkie
wnioski zostały rozpatrzone pozytywnie.
Wtedy, w tych
niezwykle trudnych chwilach, wydarzyło się jeszcze
więcej niezwykłych rzeczy. Ale o tym kiedy indziej.
Każdy z nas jest nieco inny, ale wiele osób, czuję się znacząco zdopingowanymi widząc efekt swojej pracy "naocznie". Szczególnie na początku łatwo jest zapomnieć o drobiazgach w bardziej stresującej sytuacji. Zapisane sukcesy są dla nas miarodajnym odzwierciedleniem skuteczności metody i zachętą do kontynuowania pracy z nią. A także poszerzania swojej wiedzy.
Można zapisać
codziennie pięć, trzy, czy dziesięć. Z czasem będzie ich
coraz więcej, więc można zapisywać tylko te znaczące.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz